I odpuść nam nasze winy,
jako i my odpuszczamy
naszym winowajcom

Odpuść nam nasze winy - o co chodzi? Jakie winy, jesteśmy przecież OK, jesteśmy chrześcijanami, ale grzeszyć, nie, tego nie robimy, przecież zachowujemy 10 przykazań. CZYŻ NIE???

NIE. Wszyscy schrzaniamy. No, możemy się często podporządkować, ale obiektywnie patrząc sprawa przedstawia się inaczej. W kazaniu na górze rzecz jest powiedziana prosto z mostu. Nie jesteśmy dobrzy. Od kiedy człowiek duchowo odłączył się od Boga, w jego wnętrzu jest zło.

Dlatego posłał Bóg na ziemię swojego syna Jezusa, aby umarł za nasze grzechy.

Taki jest stan rzeczy, że jesteśmy grzeszni i nie zmienimy tego, ale możemy sprawić, żeby przestało to nas obciążać, jeżeli tylko ze swoimi grzechami będziemy zawsze przychodzić do Jezusa i mu je wyznawać a wtedy otrzymamy przebaczenie.

Ważne jest, abyśmy zawsze byli świadomi, że z gruntu jesteśmy źli.

Koniec. Stop. Zdanie się nie skończyło, ale tutaj dochodzimy do miejsca: "więc temu idiocie, nie...", "przecież wiesz, co on mi zrobił...".

Wiem, że to trudne, ale gdyby Jezus w ten sposób argumentował,...

Jeżeli Jezus przebaczył mi, to powinienem przynajmniej przebaczać innym.